Rozwój technologii cyfrowej przyczynił się do powolnego odchodzenia od „tradycyjnych” baz danych na rzecz rozwoju cyfrowych (wirtualnych), zdecentralizowanych baz danych, określanych mianem block-chain.

Doprowadził on także do narodzin nowych środków płatniczych używanych w obrocie on-line, zwanych krytpowalutami, wśród których za najpopularniejszy uchodzi Bitcoin. Lawinowy wzrost wspomnianych transakcji, w tym także transakcji typu smart kontrakty (ang. smart contract), jest zjawiskiem na tyle nowym, że dotychczas wymykał się zasadniczo spod regulacji prawnych (jedynie nieliczne państwa, np. Malta czy USA podjęły próbę ujęcia tego fenomenu w ramy prawne).

Zawieranie transakcji handlowych, bez względu na to czy posługujemy się w nich tradycyjną walutą, czy kryptowalutami, jak w przypadku każdej formy uczestnictwa w obrocie gospodarczym, rodzi ryzyko powstania na tym tle sporu między kontrahentami. Wydaje się, że specyfice sporów wynikłych na gruncie tychże transakcji odpowiadać będzie przede wszystkim arbitraż (sądownictwo polubowne), czyli alternatywna – w stosunku sądów państwowych – metoda wiążącego rozstrzygania sporów. Warto wspomnieć kilka słów o właściwościach arbitrażu: jest on dobrowolny (wymaga umowy stron, zwanej zapisem na sąd polubowny), odformalizowany (w porównaniu z procesem przed sądem państwowym) oraz z reguły szybszy (zasadniczo nie przewiduje dwóch instancji). Strony mogą wybrać dowolny sąd polubowny wedle własnych potrzeb (jest ich na całym świecie tysiące), ponadto skład tegoż sądu także zależy od woli stron, gdyż to strony wskazują arbitrów (powinni nimi być fachowcy z danej dziedziny). W zakresie rozstrzygnięcia – wedle życzenia stron oraz jeśli regulamin przewiduje takie rozwiązanie – sąd arbitrażowy może być związany dowolnie wybranym przez strony prawem właściwym, a nawet nie musi być związany w ogóle przepisami prawa (wówczas orzeka stosownie do zasady słuszności). Sądy polubowne działają w oparciu o ustalone przez siebie regulaminy, co jest jednak najważniejsze: wyroki arbitrów, po ich uznaniu przez sądy państwowe lub stwierdzeniu wykonalności, mają taką samą moc prawną, jak wyroki sądów państwowych (jeśli nadają się do wykonania stają się tytułami egzekucyjnymi, na podstawie których można wszcząć przymusową egzekucję komorniczą). Wyroki te są także uznawane praktycznie przez sądy państwowe na całym świecie.   

Aby móc poddać spór pod arbitraż trzeba zastanowić się nad kilkoma zagadnieniami. Jeśli wyrok sądu polubownego ma zostać uznany przez sąd państwowy (załóżmy, że będzie to polski sąd) spór musi być zdatny arbitrażowo. Co to oznacza? Po pierwsze spór, który ma zostać poddany pod rozstrzygnięcie sądu polubownego musi być sprawą cywilną w rozumieniu art. 1 k.p.c., tzn. powinien się on nadawać do rozpoznania przez sąd państwowy (oczywiste jest bowiem, że sąd państwowy nie będzie mógł zatwierdzić wyroku w sprawie pozostającej poza jego kognicją). Po drugie nawet jeśli sprawa jest sprawą cywilną, nie każda z nich może zostać poddana pod arbitraż. Drugim kryterium jest bowiem zdatność ugodowa tego sporu. Innymi słowy, aby móc objąć spór zapisem na sąd polubowny, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy w kwestii tego sporu istnieje hipotetyczna możliwość zawarcia ugody sądowej? Nie każda wszak sprawa pozostaje w swobodnej dyspozycji stron (np. skoro ugodą nie można ubezwłasnowolnić osoby fizycznej, niezbędne staje się orzeczenie sądu państwowego). Pamiętajmy, że podpisanie zapisu na sąd polubowny w sprawie niedającej się do arbitrażu rodzi ryzyko odmowy zatwierdzenia wyroku arbitrażowego przez sąd państwowy, a także – uchylenia wyroku na wniosek jednej ze stron.

Sporych trudności nastręcza odpowiedź na pytanie, czy spory dotyczące block-chain należą do kompetencji sądów powszechnych, co – jak wspomniano – jest warunkiem poddania ich pod arbitraż (oczywiście przy założeniu, że taki wyrok ma zostać zatwierdzony przez sąd państwowy). Spory dotyczące transakcji handlowych wydają się zdatne arbitrażowo, jednakże, jak trafnie się wskazuje, bloch-chain, w szczególności zaś smartkontrakty, to nie tylko umowy (to tak naprawdę programy komputerowe za pomocą którego można kreować nieograniczone instrumenty, jak platformy do głosowania, czy rynki wymiany dóbr). Ich niejednorodność, innowacyjność i wymykanie się pewnym sensie przepisom prawa (zwłaszcza koncepcjom tradycyjnych kontraktów) oznacza, że ocena zdatności arbitrażowej musi się odbywać na potrzeby konkretnego sporu i związanego z nim konkretnego postepowania. Nie sposób bowiem z góry przesądzić, które z nich są zdatne arbitrażowo, a które nie mogą zostać przekazane pod rozstrzygnięcie sądu polubownego.

Pamiętać należy także o tym, że problemem może być wykonalność orzeczenia dotyczącego sporu związanego z krytpowalutami, bowiem na dzień dzisiejszy komornicy sądowi nie dysponują mechanizmami mogącymi w jakikolwiek sposób ingerować w obrót wirtualną walutą. Okoliczność ta rodzi ryzyko odmowy stwierdzenia wykonalności takiego orzeczenia przez sąd państwowy, jest ona zatem realną przeszkodą w arbitrażu, gdyż w opisywanym przypadku wykonanie wyroku sądu polubownego zależeć będzie wyłącznie od dobrej woli strony (dłużnika). Wprawdzie dobre praktyki handlowe nakazują podporządkowanie się orzeczeniu, jednak realia rynkowe pokazują, że arbitraż ma sens o tyle, o ile dłużnik ma świadomość nieuchronności wykonania wyroku arbitrażowego, choćby przy użyciu środków przymusu. Powyższe oznacza potrzebę wprowadzenia zmian w prawie, tj. stworzenie instrumentów pozwalających organom państwa sprawować jakąkolwiek kontrolę nad strefą block-chain i wyposażenie komorników w środki umożliwiające wykonanie zapadłych orzeczeń. Krótko mówiąc, arbitraż omawianych sporów może funkcjonować bez ingerencji państwa, lecz jeśli ma być to sądownictwo polubowne wydające wyroki uznawane na świecie (chodzi zwłaszcza o Konwencję o uznawaniu i wykonywaniu zagranicznych orzeczeń arbitrażowych z Nowego Jorku z 1958 r., którą sygnowała większość krajów), należy wykreować rynek block-chain, podlegający pewnej „autoryzacji” przez państwo.  

Możliwość zatwierdzenia wyroku sądu polubownego przez sąd państwowy jest uzależniona także od charakteru (podmiotowości) stron postepowania arbitrażowego. Działalność przy pomocy block-chain nie ogranicza podmiotów pod względem organizacyjno-prawnym, co w praktyce oznacza, że uczestnikiem takiego obrotu może być byt nierozpoznawany przez  przepisy prawa, np. niewpisany do żadnego rejestru (niebędący np. osobą prawną, czy tzw. ułomną osobą prawną). Czy nieistniejący w świetle prawa podmiot może być zarazem stroną postępowania przed sądem polubownym? Sprawa raczej nie budzi wątpliwości: jeśli orzeczenie arbitrażowe ma zostać w przyszłości respektowane przez sąd państwowy, odpowiedź musi być negatywna – stroną umowy o arbitraż może być wyłącznie taki podmiot, który po pierwsze – ujawnił się (wyszedł w ten sposób z – popularnej w wirtualnej rzeczywistości – anonimowości), pod drugie – uprawniony jest do występowania w charakterze strony przed sądem państwowym (chodzi o osobę fizyczną, osobę prawną, ułomną osobę prawną).

Podsumowując powyższe uwagi, należy podkreślić, że z punktu widzenia tworzenia sądów polubownych przy izbach gospodarczych zrzeszających podmioty działające w ramach block-chain, ważne jest, aby sformułować klarowny regulamin, będzie on bowiem podstawą działalności sądu (regulamin powinien przedstawiać przede wszystkim zasady procedowania oraz koszty postepowania itp.). Równie ważne jest zbudowanie odpowiedniej listy arbitrów – w tym celu należy zgromadzić wokół siebie specjalistów z zakresu block-chain (znających języki obce i zorientowanych w materii informatyków i prawników), którzy dadzą gwarancję należytego rozpoznania sporu – a wcześniej odpowiednio ocenią jego zdatność arbitrażową. Miarą wartości sądu polubownego jest przecież wydawanie orzeczeń, które przejdą procedurę weryfikacyjną w sądzie państwowym dowolnego kraju. Tego typu oferta z pewnością spotka się z zainteresowaniem podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w „wirtualnej rzeczywistości”.