W pierwszej części artykułu poświęconego uprawnieniom nauczycieli z tytułu praw autorskich do utworu, omówiłam cechy tegoż utworu w rozumieniu ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych (Nauczyciel i prawo autorskie).

Co ciekawe, w rozumieniu prawa autorskiego utwór nie musi być ukończony aby podlegał ochronie. Pamiętajmy, że wystarczy, że nauczyciel ujawni swoje nazwisko na teście lub sprawdzianie (np. użyje sformułowania: „opracował Jan Kowalski”) lub ujawni się jako autor lekcji, czy przedstawienia, wówczas przyjmuje się że jest od twórcą utworu. Mówimy tu o domniemaniu prawnym autorstwa dzieła, co oznacza, ten – kto twierdzi, że osoba, której nazwisko widnieje na dziele nie jest jego autorem – musi to udowodnić przez przedstawienie dowodu na przeciwieństwo.

Jakie prawa przysługują twórcy utworu?

Wyróżniamy dwa rodzaje praw przysługujących twórcy utworu: prawa majątkowe oraz prawa osobiste tj. niezwiązane z interesem ekonomicznym autora. Do autorskich praw majątkowych zaliczamy prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim, a także pobieranie wynagrodzenia za korzystanie z utworu (np. udzielenie licencji na korzystanie z dzieła). Autor ma zatem prawo do udzielenia podmiotowi trzeciemu zgody na odpłatne korzystanie z utworu, wreszcie autorowi przysługuje prawo do odpłatnego lub nieodpłatnego zbycia praw do utworu (sprzedaży, uczynienia ich przedmiotem darowizny). Z kolei pod pojęciem osobistych praw majątkowych kryje się m.in. prawo do autorstwa utworu, prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem (jeśli mamy taką chęć możemy udostępnić utwór anonimowo – prawo do bycia anonimowym to też rodzaj osobistego prawa autorskiego!). Będzie nim również prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania oraz prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Innymi słowy przez osobiste prawa majątkowe należy rozumieć prawa do tego aby nasz utwór był podpisany naszym nazwiskiem (pseudonimem), a także aby był wykorzystywany w sposób właściwy, odpowiedzialny i uczciwy bez ingerencji w jego treść.

Jak wygląda ochrona prawnoautorska?

Skoro wiemy jakie dokładnie prawa autorskie przysługują twórcom utworu, omówmy w skrócie jak wygląda ich prawna ochrona. Zagrożenie naruszenia praw o charakterze osobistym uzasadnia wystąpienie z żądaniem zaniechania działania, czyli wzywany naruszyciela do zaprzestania, tj. np. do zwrotu przejętych bezprawnie testów (także do sądu jeśli naruszyciel nie chce dobrowolnie spełnić żądania). Jeśli już naruszenie praw autorskich miało miejsce np. doszło do bezprawnego skopiowania scenariusza przedstawienia, można żądać aby naruszyciel publicznie oświadczył, kto był rzeczywistym twórcą utworu. Jeśli naruszenie było zawinione, można żądać nawet zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej za doznaną krzywdę (musimy wykazać, że „kradzież” utworu wywołała u nas daleko idący dyskomfort psychiczny) lub zapłaty na określony cel społeczny (np. na jakąś fundację).

Z kolei naruszenie autorskich praw majątkowych uprawnia do żądania: zaniechania naruszania (np. przez zakaz posługiwania się cudzym sprawdzianem lub scenariuszem lekcji), usunięcia skutków naruszenia (np. wycofania ze sprzedaży scenariusza lekcji) oraz naprawienia szkody (np. przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej), można też żądać umieszczenia ogłoszenia w prasie, w którym np. naruszyciel przeprasza twórcę.

Utwory pracownicze, czyli komu przysługują majątkowe prawa autorskie do utworów stworzonych przez nauczycieli na potrzeby dydaktyczne?

Jak wiadomo, w ramach pracy dydaktycznej nauczyciele wielokrotnie przygotowują szereg utworów podlegających ochronie stosownie do przepisów prawa autorskiego. Nauczyciel, jak wiadomo jest twórcą dzieła, czy oznacza to jednak, że ma on niczym nieograniczone prawa osobiste i majątkowe do tegoż utworu? To zależy o jakich prawach mówimy. Osobiste prawa autorskie – jako niezbywalne (nie można ich przenieść na jakikolwiek podmiot trzeci) zawsze pozostają przy twórcy. Problem wyłania się jednak w odniesieniu do autorskich praw majątkowych. Otóż, ustawa o Prawie autorskim i prawach pokrewnych reguluje (w sposób niekorzystny dla twórców) kwestię nabycia przez pracodawcę autorskich praw majątkowych do utworu, którego twórcą jest pracownik, a który to utwór powstał – posługując się językiem ustawowym – „w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy”. Czy wobec takiego brzmienia przepisów, nauczyciel, który opracował oryginalny, twórczy utwór (niepowtarzalny test, niekonwencjonalne w swej formie czy treści przedstawienie, innowacyjne materiały służące pomocą w dydaktyce) i zrobił to w celu wykorzystania utworu w szkole, w której jest zatrudniony, przestaje być uprawnionym z tytułu praw majątkowych do swojego utworu? Powyższe pytanie rodzi kolejne: czy w opisanym przypadku beneficjentem (czyli podmiotem, którzy może czerpać z utworu korzyści finansowe) staje się szkoła?

Czy szkoła nabywa prawa do utworu?

Odpowiedź na to pytanie jest skomplikowana i budzi wątpliwości wśród prawników. Na marginesie warto dodać, że tak postawione pytanie to oczywiście pewne uproszczenie – szkoły nie mają osobowości prawnej, dysponentem mienia szkolnego jest np. organ samorządu terytorialnego, który prowadzi szkołę. Stąd w przypadku warszawskiej szkoły podstawowej ewentualnym nabywcą praw autorskich będzie Warszawa lub inny organ założycielski. Wracając do naszego pytania, stoję na stanowisku, że tak się nie dzieje, tzn. organ założycielski – co do zasady – nie nabywa praw autorskich do utworów stworzonych przez nauczycieli. Dlaczego? Zasadność przechodzenia własności praw autorskich do utworu na pracodawcę tłumaczy się przede wszystkim tym, że to pracodawca stwarza pracownikowi zaplecze organizacyjno-techniczne i finansowe do opracowania utworu. Doświadczenie życiowe podpowiada jednak, że nauczyciele przygotowują zwykle pomoce dydaktyczne, testy i sprawdziany, czy scenariusze przedstawień poza szkołą, w czasie wolnym, nie angażując w to środków szkoły, wykazując przy okazji ze swej strony ponadprzeciętną inicjatywę.

Nauczyciel jako twórca

Ponadto tzw. koncepcję utworów pracowniczych można uznać za sprawiedliwą o tyle, o ile wynagrodzenie pracownika, który nie jest zobowiązany to kreowania utworu, przewiduje ekwiwalent za utratę przez niego majątkowych praw autorskich do utworu. Tymczasem nauczyciel, który stworzył utwór (a przecież nie każdy z nauczycieli angażuje się tak intensywnie w życie szkoły) nie może liczyć na żadne dodatkowe uposażenie, z wyjątkiem uznaniowych nagród, czy dodatku motywacyjnego, nie są one jednak ani pośrednio, ani tym bardziej bezpośrednio związane z ekwiwalentem z tytułu nabycia przez szkołę praw autorskich do utworu. Pamiętajmy także o tym, że ze względów podatkowych wymaga się od pracodawców prowadzenia ewidencji utworów pracowniczych, co w odniesieniu do szkół jest fikcją. Wreszcie argumentu, który wydaje się ostatecznie przemawiać za tym, że szkoły nie nabywają praw autorskich do utworów przygotowanych przez nauczycieli, dostarcza sama ustawa. Stanowi ona bowiem, że prawodawca nabywa autorskie prawa majątkowe do utworu „z chwilą jego przyjęcia”. Oznacza to, że aby prawa te przeszły na pracodawcę, musi mieć miejsce akt przyjęcia utworu, polegający na złożeniu przez pracodawcę (w tym wypadku zapewne dyrektora szkoły) stosownego oświadczenia o akceptacji utworu. Oczywistym jest, że żadna tego typu procedura nie została wypracowana w szkolnictwie publicznym, stąd nie ma mowy o przyjmowaniu od twórców ich utworów. Dlatego też w mojej ocenie nauczycielowi przysługuje pełnia praw autorskich do stworzonego utworu.

Cały artykuł ukazał się w „Głosie Nauczycielskim” (nr 1-2 z 2-9 stycznia 2019).