Wraz z nastaniem ery serwisów WEB 2.0. rola użytkownika Internetu uległa diametralnej zmianie. Trudno obecnie wyobrazić sobie Internet bez możliwości interakcji z innymi użytkownikami. Portale umożliwiające wielokierunkową wymianę informacji są najchętniej odwiedzanymi przez nas miejscami w sieci. Uwielbiamy czytać wpisy innych użytkowników, reagować na nie, komentować wydarzenia, udostępniać je dalej. A dostawcy usług elektronicznych prześcigają się w dostarczaniu nam narzędzi, które coraz lepiej odpowiadają na te potrzeby. A co jeżeli użytkownik złamie prawo? Obrazi kogoś, udostępni piracką wersję
filmu, sprzedaje podróbki znanych marek? Kto wtedy ponosi odpowiedzialność?

To pytanie warto postawić sobie już na etapie projektowania takiego portalu. Może to zaoszczędzić nerwów i kosztów związanych z procesem sądowym, obowiązku wypłaty dużych odszkodowań, czy konieczności zmiany istoty biznesu. Odpowiedzialność administratorów portali internetowych za działania użytkowników to wcale nie taki błahy temat. Warto wyciągnąć wnioski z błędów innych światowych graczy.

Na początek trochę przepisów

Chcę, żebyś dobrze zrozumiał temat, dlatego przybliżę Ci podstawowe kwestie prawne. Najważniejszą regulację w tym temacie znajdziesz w art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (w skrócie u.ś.u.d.e.). Dotyczy ona podmiotów, które udostępniają zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę. Jednym słowem mowa o hostingodawcach. Obecnie paleta ich usług jest bardzo szeroka, od udostępniania samego miejsca na serwerach pod strony internetowe po dostarczanie bardzo zaawansowanych aplikacji internetowych. Ich niezmienną cechą wspólną jest przechowywanie informacji dostarczonych przez użytkownika.

Niestety treści dostarczane przez użytkowników nie zawsze są legalne. A dostawcy usług hostingowych (ang. host-service provider, tzw. HSP) pośrednio do tego się przyczyniają, bo chcąc nie chcąc, umożliwiają im dokonywanie czynów niezgodnych z prawem. Oczywiście niedorzecznym byłoby obciążanie ich odpowiedzialnością za każdy taki przypadek, jednak całkowite zwolnienie z niej też nie byłoby dobrym rozwiązaniem. W związku z tym prawodawca zdecydował się zwolnić HSP z odpowiedzialności za działania użytkowników pod warunkiem braku wiedzy o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności. Natomiast w przypadku, gdy taką wiedzę uzyskają (na skutek urzędowego zawiadomienia lub innej wiarygodnej wiadomości) muszą uniemożliwić dostęp do tych danych. Ważne jest również to, że HSP zostali również zwolnieni z obowiązku monitorowania przechowywanych treści pod kątem ich bezprawności.

Teoria teorią, a co na to praktyka?

Regulacja zawarta w art. 14 u.ś.u.d.e. zapewne wymagałaby szerszej analizy w kontekście wyjaśnienia chociażby co ustawodawca rozumie pod sformułowaniami „brak wiedzy”, czy „wiarygodna wiadomość”. Jednak w swoim artykule chciałabym zwrócić uwagę na inne, ciekawe problemy, które pojawiły się w wyrokach sądowych wydanych w kontekście odpowiedzialności HSP za bezprawne działania użytkowników.

Czy na pewno jesteś tylko hostingodawcą?

Świadczenie samej technicznej usługi przechowywania informacji jest dziś mało atrakcyjne dla przeciętnego użytkownika Internetu. Dostawcy usług hostingowych muszą dostarczać dodatkowe usługi lub całe rozbudowane aplikacje internetowe, aby przyciągnąć uwagę klientów. Doskonałym tego przykładem są portale aukcyjne np. Alllegro lub eBay. Zapewniają one kompleksowe wsparcie swoim użytkownikom – od rejestracji aukcji, przez pozycjonowanie, wyszukiwanie po określonych parametrach, reklamę, po dokonanie płatności. Nic więc dziwnego, że pojawiają się głosy, że podmioty te nie powinny korzystać z łagodniejszych zasad odpowiedzialności, czyli art. 14 u.ś.u.d.e. Sprzedaż podrobionych produktów znanych marek może wygenerować wielkie zyski.

W sprawie Hermes International przeciwko eBay francuski sąd uznał, że serwis ponosi częściową odpowiedzialność za szkody wyrządzone sprzedażą na nim przez inną osobę podrobionych torebek renomowanej marki Hermes. W tej sprawie sąd dokonał szerokiej analizy prawnej usług serwisu eBay. Po pierwsze wyróżnił usługę hostingu. I za tą działalność sąd wyłączył odpowiedzialność eBay na podstawie francuskiego odpowiednika art. 14 u.ś.u.d.e. Po drugie wyróżnił także działalność marketingową. Zaliczył do niej wizualne prezentowanie treści dostarczonych przez użytkowników-sprzedawców w sposób ułatwiający dotarcie do nich potencjalnym kupującym. W tym przypadku sąd uznał pełną odpowiedzialność serwisu na zasadach ogólnych. W zakresie w jakim eBay posiadał wyłączny wpływ na kształt tego systemu, działał w charakterze autora serwisu www, czyli dostawcy treści.

Sąd przyjął także, że oprócz działalności czysto hostingowej, eBay prowadzi także działalność brokerską. Opisał ją jako takie modelowanie struktury portalu, aby do ofert użytkowników-sprzedawców trafiała jak największa liczba użytkowników-kupujących. W ten sposób serwis generował większe zyski dla siebie z opłat za wystawianie ofert. W związku z tym sąd uznał, że serwis ma obowiązek dołożenia starań, aby za jego pośrednictwem sprzedawane były tylko produkty legalne. Na przykład poprzez zobowiązanie użytkowników-sprzedawców do udostępnienia w widoczny sposób dowodów na oryginalne pochodzenie produktów.

Czy na pewno nie ponosisz odpowiedzialności za monitorowanie treści dostarczanych przez użytkowników?

Co do zasady HSP nie mają obowiązku monitorowania przechowywanych treści pod kątem ich bezprawności. Brak obowiązku nie oznacza jednak, że nie mogą tego robić dobrowolnie. W dobie tak dużej skali naruszeń w Internecie pomysł na taką inicjatywę wydaje się godny pochwały. Jednak jak pokazuje wyrok Sądu Krajowego w Monachium z 2000 r. w sprawie serwisu AOL, nie zawsze takie działania będą opłacalne.

Serwis AOL był portalem służącym do zamieszczania i udostępniania plików MIDI. W jego ramach został stworzony przez wolontariuszy system weryfikacji legalności plików MIDI, który jednak okazał się niedoskonały. Nie wykrył wszystkich nielegalnych plików dostarczonych przez użytkowników. Sąd uznał to za okoliczność obciążającą serwis i zarzucił mu niedbalstwo, mimo dobrowolności działań podjętej przez serwis. Sąd dopatrzył się także, że portal dzięki usłudze weryfikacji legalności plików zyskał przewagę konkurencyjną, co przełożyło się na osiągnięte zyski.

Wnioski

Od czasu wydania powyższych wyroków (początek XXI wieku) wiele się zmieniło, jeżeli chodzi o rzeczywistość internetową. Skala naruszeń zdecydowanie wzrosła. Wzrosła również innowacyjność usług oferowanych przez HSP. Ciekawe jak dziś sądy, spojrzałyby na podobne zagadnienia. Bardzo możliwe, że ich konstatacje byłoby podobne. Świadcząc usługi w modelu serwisu WEB 2.0. warto przemyśleć swoją odpowiedzialność za działania użytkowników. Najlepiej na etapie projektowania portalu. Zwłaszcza w kontekście tzw. zasady głębszej kieszeni (ang. deeper pocket). HSP przeważnie mają większe zasoby pieniężne niż użytkownicy ich portali. Nie trudno zatem domyślić się od kogo osoba poszkodowana będzie chciała dochodzić odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *